Get Adobe Flash player

smierc przyjezdza w srode thumb

Śmierć przyjeżdża w środę

Dawno, dawno temu żyła sobie kobieta z zapałkami, która nie posiadała nic. Nie miała męża, dzieci ani nawet siły na miłość. Jedyne, co utrzymywało ją przy życiu, to wiecznie parzona herbata, masowo wypalane papierosy (bez tych dwóch życie nigdy nie byłoby takie samo) oraz on – żonaty kochanek,

który swoją obecnością dawał jej choć odrobinę życiodajnej energii. Kobieta ta była niegdyś szkolną bibliotekarką. Po uszy zanurzona między regałami, spędzała długie godziny, romansując z niektórymi uczniami. Jednak wszystko dobiega kiedyś końca. Tym razem było tak samo. Teraz samotnej kobiecie pozostały zaledwie bajki, którymi sukcesywnie raczy swojego kochanka, który w podziwie dla jej kreatywności uważnie wysłuchuje każdą z nich. Lecz nie są to zwykłe bajki. To bajki dla dorosłych.

         13 maja 2017 roku przekonali się o tym uczniowe II LO, którzy wraz z paniami Mirellą Sołtysiak oraz Iwoną Pasierską wybrali się do Opola, by wspólnie zanurzyć w pełen rozpaczy umysł owej bibliotekarki, udając się w niezapomnianą podróż do jej własnego, zupełnie innego świata. Świata fikcji, dorosłej fantastyki i głębokich, czasami wręcz tragicznych personifikacji. To wszystko najlepiej definiuje wielopoziomowość spektaklu Agaty Dudy-Gracz „Śmierć przyjeżdża w środę”.

         Spektakl rozpoczyna się w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora. Już od pierwszych minut widz zostaje wciągnięty w wir niezwykle smutnych, lecz przy tym nad wyraz osobliwych wydarzeń. Cały budynek wypełnia muzyka. Powtarzana w kółko niczym mantra ludowa modlitwa szybko wdziera się w umysł każdego słuchacza. Długo nie sposób się od niej uwolnić. Nawet w powietrzu wszechobecna jest żałoba, nieopisany smutek. Wokół foteli krążą rozmaite postacie – jedne mrożące krew w żyłach, inne budzące współczucie, a jeszcze inne obrzydliwe do szpiku kości. Widzowie również są częścią spektaklu. Postacie podchodzą bowiem do nich, szepcząc coś do ucha, całując czy zadając pytania.

         Tuż po chwili wszystko się zmienia. Widownia wstaje i, prowadzona przez grupę przewodnich aktorów, udaje się na zewnątrz. Pochód kieruje się w stronę Teatru im. Jana Kochanowskiego. Przez cały czas hipnotyzująca muzyka nie milknie. Niektórzy widzowie niosą płonące znicze. Aktorzy biją w dzwony, których przeraźliwy dźwięk nie daje o sobie zapomnieć. W powietrzu wciąż czuć smutek. Teraz wszystko staje się jasne – marsz żałobny.

         Dotarłszy do celu, wszyscy zajmują miejsca na widowni. Z ciemnej, dwupoziomowej sceny wylewa się mrok, nieopisany potok niepewności. Na ścianach widnieją przerażające twarze dzieci. Na środku sceny leży bezładnie dwóch mężczyzn – Krzyś i Miś. Tuż obok pojawia się kobieta o beznamiętnym spojrzeniu – uosobienie nędzy i rozpaczy, kompletne zaprzeczenie radości i pogody ducha. To właśnie w jej głowie rozgrywać się będą wydarzenia. Kiedy przemawia, wszyscy milkną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Postać grana przez bezbłędną Grażynę Misiorowską nie dość, że wygląda, to jeszcze brzmi wspaniale, o ile tylko można określić tak tragiczny, pozbawiony emocji głos zrozpaczonej kobiety.

         Bibliotekarka nie traci czasu i opowiada swojemu kochankowi kolejne bajki. Wszystko rozpoczyna się od urodzin Pająka, gdzie po raz pierwszy możemy zobaczyć bohaterów w całej ich okazałości. Mała syrenka jest dziewczyną na wózku inwalidzkim, desperacko poszukującą miłości w swoim Jarzynowym Księciu, który ją zdradza, pomiata i szydzi z niej. Historia Mrówki ukazuje, jak szybko można zwyczajnie pogubić się w życiu. Pan Czapla bardzo kocha swoją żonę i za wszelką cenę próbuje stać się idealnym mężem. Wręcz przesadnie idealnym. Czerwony Kapturek to stara, umierająca w szpitalu kobieta, która od dawna tkwi w naiwnym przekonaniu, że w końcu odwiedzi ją syn. Zając chce oczyścić świat z ludzi jego rasie zupełnie niepotrzebnych. Miś i Krzyś są ze sobą bardzo związani, „bo bez Misia nie ma Krzysia, a bez Krzysia nie ma Misia.” Ich scena zapewne najbardziej zapadła w pamięć większości widzów. Mowa w niej o nietolerancji, rasizmie czy ksenofobii. Tematy te zostały poruszone w dość kontrowersyjny sposób, a całość zwieńczyła śmierć Misia i Krzysia. Również poruszająca historia Anioła Śmierci, a właściwie Anielicy, wzruszyła widzów do łez.

         Wszystkie te bajki to głęboka i rozbudowana metafora problemów, jakie w dzisiejszych czasach coraz częściej dotkają nasze społeczeństwo. Bibliotekarka, która siebie samą porównuje do dziewczynki z zapałkami, ma świadomość tego, jak tragiczny, smutny i nieczuły potrafi być świat. Dużą rolę w sztuce odgrywają światła oraz muzyka. Ta ostatnia została urozmaicona dramatycznym śpiewem Anioła Śmierci, czyli wybitnej Reni Gosławskiej.

         Żaden opis nie odzwierciedli jednak atmosfery panującej podczas spektaklu. To trzeba zobaczyć samemu. Poczuć. Usłyszeć. Przeżyć. I nawet po wyjściu z teatru niełatwo zapomnieć o tym, co wydarzyło się przed kilkoma chwilami. Spektakl ten jest bowiem niczym ziarno zasiane w sercu i umyśle – wolno kiełkuje, by po pewnym czasie dojrzeć.

         Nikt nie przejdzie obojętnie.

Jacek Wszoła

smierc przyjezdza w srode

Najlepsi uczniowie 2017

Brązowa tarcza

2017-brazowe-liceum-perspektywy

Szkoła z klasą

certyfikat szkola z klasa midi

Wiarygodna Szkoła

  • Wiarygodna_szkola
  • Wiarygodna_szkola

Kalendarz wydarzeń

grudzień 2017
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Wspierają nas

Aktualnie odwiedzający:

Odwiedza nas 205 gości oraz 0 użytkowników.

Wspieramy